W dzieciństwie lubiłem zbierać różne zabawki. Najpierw jak chyba każdy mały chłopiec zbierałem ołowiane żołnierzyki, później przyszła pora na resoraki samochodowe. Jednak po żołnierzykach i autkach zająłem się bardziej poważnymi zabawami – zacząłem zbierać rakiety. Pierwszy model rakiety jaki dostałem, to była słynna Apollo 11, dzięki której Amerykanie jako pierwsi postawili stopę na Księżycu, a Neil Armstrong mógł wypowiedzieć słynne słowa: „Jest to mały krok dla człowieka, ale wielki krok dla ludzkości”. Tak się zaczęła moja przygoda z rakietami, która trwała jeszcze przez kilka lat. Najczęściej zabawkowe rakiety dostawałem od rodziców, którym bardzo się to moje zainteresowanie podobało, czasem na urodziny jakaś ciotka, albo wujek kupili też model rakiety. Przez te kilka lat moja kolekcja zrobiła się całkiem spora, do tej pory trzymam te wszystkie rakiety w wielkim pudle i jest ich ponad dwadzieścia modeli. Może kiedy mój dwuletni synek trochę podrośnie, to pokażę mu, czym się zajmowałem w dzieciństwie, może jego też zainteresują rakiety. Na pewno miałby ich teraz zdecydowanie większy wybór, w sklepach jest tyle różnych zabawek, że trzeba mieć worek pieniędzy by spełniać wszystkie zachcianki dzieci.
Komentarze
Brak komentarzy